Poczucie kresu, Julian Barnes

poczuciekresu

„Jak często opowiadamy naszą własną historię życia? Jak często dopasowujemy, upiększamy, dokonujemy chytrych skrótów? Im dłużej trwa życie, tym mniej jest tych, którzy mogliby zakwestionować naszą relację, przypomnieć nam, że nasze życie nie jest naszym życiem, lecz jedynie historią, którą o swoim życiu opowiadamy. Opowiadamy innym, ale – głównie – samemu sobie.“

Anthony Webster, główny bohater powieści, mógłby być każdym z nas. Nie wyróżniają go ani wyjątkowe uzdolnienia, ani przytłaczające ułomności. Anthony przez całe życie jadał zwyczajne śniadania i popijał je jeszcze bardziej zwyczajną herbatą, a jego żona nie była Afrodytą o mlecznych ustach. I może właśnie ta powszedniość życia, jaką wiódł czyni książkę niezwykle ciekawym materiałem do lektury. Zdaje się, że Julian Barnes zastosował celną taktykę, tworząc Poczucie kresu: nie pisał o rzeczach wyjątkowych, ale o rzeczach zwykłych w wyjątkowy sposób.

Historia, którą opowiada główny bohater – staruszek zbliżający się do kresu istnienia – to w łagodnym uogólnieniu nić wspomnienień przeplatana rozmyślaniami na temat życia i jego zawiłych ścieżek ostatecznie doprowadzających do punktu, którego zapewne żaden czytelnik by się nie spodziewał. Młodzieńcze lata spędzone na nauce i odnajdywaniu własnego ja” wśród filozoficznej, zagmatwanej rzeczywistości Anthony sprowadza do trzech głównych punktów zaczepienia: grupki przyjaciół, pierwszej dziewczyny i nieuchronnego samobójstwa pewnego szkolnego kolegi. Lecz czy te trzy punkty mają ze sobą coś wspólnego?

Julian Barnes uczynił istną radioskopię życia: prześwietlenie, które w bardzo wyraźny spsób ukazało każdy sukces i potyczkę głównego bohatera. Zaskakująco sprytnie obrazuje, jak coś, co w sztubackich latach wydawało się triumfem, ostatecznie okazuje się klęską, jak bardzo nasze spojrzenie na świat może różnić się od jego rzeczywistego kształtu, jak wiele z pozoru nieistotnych faktów może złączyć się w jedną całość przedstawiającą gorzką prawdę, która świadczy jedynie o tym, że w gruncie rzeczy cały czas byliśmy głupcami. Barnes nie boi się skrytykować swojego bohatera, zniweczyć jego poglądu na dotychczasowe życie. Przedstawia kolejne elementy układanki ze świadomością, że ostateczna jej wersja zupełnie nie będzie się zgadzać z tym obrazem życia Anthonego, który sobie wyokreowaliśmy.

Najbardziej zdumiewa w książce to, jak wiele powiedziane jest już na samym początku. Dopóki jednak nie przeczytamy całości utworu, niemożliwym staje się rozszyfrowanie tego ukrytego na pierwszej stronie zapisu. Kończąc Poczucie kresu ma się wrażenie, że wszystko było pokazane już we wstępie i wówczas nadchodzi myśl, że oto wszystkie elementy układanki pasują idealnie, że byliśmy świadkami rozwiązywania pewnej łamigłówki: rebusu życia.

Powieść każe zdystansować się do własnego życia, każe otworzyć szerzej oczy i w samym sobie poszukać odpowiedzi na pytania, na które – z pozoru – odpowiedzieliśmy już dawno. Czy aby na pewno dobrze oceniłem tego człowieka? Czy historia mojej miłości, którą zapamiętałem właśnie w taki sposób, jest prawdziwa? Czy potrafiłbym przypomnieć sobie imiona tych wszystkich osób, z którymi w życiu rozmawiałem i czy pamiętałbym je na tyle dobrze, by rozpoznać ich zapis na szarej, listownej kopercie?

Poczucie kresu (2012)
kategoria: literatura piękna
tłum.: Jan Kabat
wydawnictwo: Świat Książki
liczba stron: 176
ocena: 8/10

 Katarzyna Anita Piotrowska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s