Dobra świnka, dobra, Sy Montgomery

d5362565632a581caf5863f0faf0cf03_full

„Sądzimy, że zwierzęta są od nas gorsze, ale to dlatego, że ich nie znamy”.

Czy przeczytaliście kiedykolwiek biografię świni? Życiorys, w którym zamiast ukończonej szkoły, zamieszczona jest historia świńskiego SPA i wierny opis ukochanych zlewek? Opowieść o najlepszych i najgorszych chwilach, o ucieczkach z zagrody i zdjęciach do kartek świątecznych? Jeżeli nie, to z pewnością bylibyście zaskoczeni rozmiarem szczęścia, jakie może przynieść jedna, niepozorna świnka o włochatych uszach.

Chistopher Hogwood przybył do domu Sy Montgomery na kolanach. W pudełku po butach. Tym samym stał się typem spod szczęśliwej gwiazdy, wybrańcem, któremu jako jedynemu z rodzeństwa udało się uciec przed śmiercią. Zdarzyło się to w kwietniowy, deszczowy dzień, kiedy drogi są rozmokłe od topniejącego śniegu, a powietrze przesiąka szarością do tego stopnia, że ledwie można dostrzec czubek własnego nosa. Właśnie wtedy dwumiesięczny Chistopher Hogwood – wówczas słaby cherlak, który nie miał prawa przeżyć najbliższych nocy – rozpoczął nowe życie.

„„Niebo”, pisał Thoreau, „mamy i pod stopami”. Niebo, eden, raj, Encante – nazwijcie to, jak chcecie – znajduje się nie dalej niż podwórko czy stodoła i jest rozległe jak Amazonia. I o ile w Amazonii można potrzebować delfina za przewodnika, o tyle w Hancock wszystkim, czego potrzeba, żeby znaleźć eden, jest dobra świnka”.

Życie Sy i jej męża stało się zdecydowanie „świniocentryczne”. Miłość do małego prosiaczka obfitowała w liczne wizyty w chlewiku i coraz wymyślniejsze smakołyki. Wkrótce do zagrody zaczęło napływać jedzenie z całego miasteczka: niepotrzebne już ciasto naleśnikowe od sąsiadów, obierki od weterynarza, czerstwe chleby i muffinki z restaruacji. Niezliczona ilość niechcianych przez nikogo łakoci znalazła miejsce w brzuszku maleńkiej świni, która dzięki wdzięczności obcych ludzi rosła jak na drożdżach. Szef policji trzymał w samochodzie skrzynkę jabłek, na wypadek, gdyby ciekawego świata Chrisa trzeba było sprowadzić z powrotem do domu. Chris bowiem był towarzyskimi globtroterem, który bardzo lubił zapuszczać się o wiele dalej niż pozwalały na to granice ogródka. Dopiero z czasem Sy zdała sobie sprawę, jak wiele zmienia się w jej życiu dzięki obecności jednej, niepozornej świnki. Były to zmiany na lepsze. Wycieczki Chrisa sprawiły, że poznawała wielu wspaniałych ludzi, a było to dla niej nie lada wyzwaniem, ponieważ z natury stroniła od towarzystwa. Dzięki spacerom na zielone plateau, gdzie Chris lubił wygrzewać się na słońcu, zaprzyjaźniła się z sąsiadką, której dzieci okazały się niezwykle pomocnymi i wesołymi kompanami. Wpływy Chrisa nie ograniczały się do Hancock – miasteczka, w którym mieszkał – lecz sięgały o wiele dalej. Dla najmłodszych był jak ulubiona postać z bajki, jak Kubuś Puchatek albo Prosiaczek. Dzięki niezwykle radosnemu usposobieniu stal się nawet gwiazdą telewizji i radia. Jednak Chris był przede wszystkim remedium: na ból, na tęsknotę, na śmierć. Drzwi do zagrody były jak drzwi do domu przyjaciela, miejsce, do którego można zapukać o każdej porze dnia i nocy: żeby się wypłakać, żeby razem pobyć lub żeby pośmiać się przy najmilszym dla ucha chrumkaniu radosnej, wdzięcznej świnki.

„Zbliżała się wiosna, a ja czułam wdzięczność. Wkrótce miały zakwitnąć tulipany, potem bzy, a potem truskawki. Czułam się kochana i wiedziałam, że mam szczęście; na łagodnym brzegu wiosny czekałam gotowa na uzdrawiające lato”.

„Ile lat żyje świnia?” – zastanawiała się Montgomery, głaszcząc ciepły brzuch Christophera Hogwooda. Przemysłowe hodowle nie dają zwierzętom szans na godne życie, a maciory często są zabijane, kiedy nie są już w stanie urodzić więcej małych. Pytanie to przez długi czas pozostawało bez odpowiedzi, rodząc jedynie przypuszczenia. Tymczasem Christopher Hogwood zaskoczył wszystkich, dożywając czternastu lat. W tym czasie autorka – przyrodniczka i podróżniczka, którą ugryzł nietoperz wampir i nieomal pożarł tygrys – odbyła wiele wspaniałych podróży do odległych puszczy i oddalonych o kontynenty wiosek. Zawsze jednak tęskniła: do domu, do męża Howarda, do rozgdakanego stadka kur, do przygarniętej suczki Tess. I do Chrisa Hogwooda. Najbardziej niezwykłej świnki na świecie.

Fot_22

fot. Sy Montgomery

Dobra świnka, dobra (2015)
kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik, flora i fauna
tłum.: Adam Pluszka
wydawnictwo: Marginesy
liczba stron: 288
ocena: 10/10

Katarzyna Anita Piotrowska

Reklamy