Republika Piratów, Colin Woodard

lepsze.jpg

„[…] opowieść o piractwie rozpoczyna się od Henry’ego Avery’ego i tajemniczego okrętu, który przed ponad trzystu laty przybył do Nassau”.

Jest 1 kwietnia 1696 roku. Na wodach przy wybrzeżu Hog Island pojawia się tajemniczy slup. Początkowo okręt nie przyciąga niczyjej uwagi, jednak kiedy żeglarze zaczynają opuszczać pokład, każdy pracujący w przystani marynarz spogląda w ich stronę. Nieznajomi mężczyźni odziani są w drogie jedwabie, poszarpane chusty w jaskrawych afrykańskich kolorach i arabskie nakrycia głowy. Ten, który im przewodzi niedługo stanie się legendą mórz, prawdziwym królem piratów. Oto do Nassau zawitał Henry Avery.

Legendy mówią, że Avery był bohaterem, tym, który powiódł piratów do ziemi obiecanej, swoistej Republiki Piratów, jaka miała powstać wśród gęstej roślinności Madagaskaru. Niektórzy są z kolei przekonani, że u schyłku złotej ery piractwa Avery udał się do rodzinnego Devon i tam, skazany na biedę, dożył ostatnich dni. Jednak moc okrętowych opowieści napełniała męskie serca żarem i wiarą w to, że gdzieś na świecie istnieje zapomniane, niepodległe pirackie królestwo.

„Cieszą się opinią romantycznych łajdaków, budzących grozę śmiałków, którzy odważyli się obrać ścieżkę biegnącą poza zasięgiem prawa i władz, wyzwolonych z okowów żmudnej, codziennej pracy; nieustraszonych, którym udało się zerwać więzy, jakimi pętało ich społeczeństwo, i wyruszyć na poszukiwanie bogactw, uciech oraz przygód”.

Kiedy piraci tacy jak Benjamin Hornigold, Edward Thatch (znany jako Czarnobrody), Samuel Bellamy czy Charles Vane dorośli, okręty Henry’ego Avery’ego dawno już zniknęły z mórz. Jednak jego następcy byli na dobrej drodze do tego, by przywrócić piratom ich dawną potęgę i władzę. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, piraci złotej ery angażowali się w społeczne i polityczne rewolucje. Charles Vane próbował nawet uzyskać pomoc samego Jakuba Stuarta. Z kolei slupy XVIII-wiecznych piratów dorównywały swoją potęgą nawet ogromnym okrętom Królewskiej Marynarki.

„[Ze] złotej ery piractwa nie zostało zupełnie nic prócz opowieści snutych przy ogniu w tawernach lub na hamakach zawieszonych jeden przy drugim pomiędzy pokładami tysięcy trzeszczących, nędznych łajb”.

Kim tak naprawdę byli piraci? Dzisiejsza popkultura często kreuje ich na pozbawionych sumienia złoczyńców, lubujących się w torturach morderców i znudzonych życiem gwałcicieli. Jednak prawda jest taka, że znakomita większość piratów stroniła od niepotrzebnej przemocy, a wśród wielu kolonistów morska brać uchodziła za ludowych bohaterów, swoistych wysłanników Robin Hooda. Sam Czarnobrody, który zdobył sobie sławę najgroźniejszego spośród wszystkich piratów , prawdopodobnie nigdy nikogo nie zabił, a całą swoją taktykę opierał na wywoływaniu strachu poprzez podłoże psychologiczne: uzbrojonych po zęby marynarzy, dymiące pod kapeluszem lonty, srogie miny czy groźby.

Dla wielu wstąpienie w pirackie szeregi było szansą na nowe życie – mowa tu w szczególności o niewolnikach, marnie opłacanych marynarzach czy czarnoskórych. Służba na wyjętym spod prawa slupie gwarantowała równy podział łupów, a także lepsze pożywienie i dostęp do pieniędzy, o których załogantom Królewskiej Marynarki nawet by się nie śniło.

Republika Piratów to doskonałe kompendium wiedzy. Z książki dowiemy się między innymi, jak nazywały się najsłynniejsze pirackie okręty, jak zapobiegano morskim napaściom, a także poznamy biografię najznamienitszych kapitanów. Autor przybliża czytelnikowi sylwetkę Woodesa Rogersa, który odważnie i niestrudzenie zwalczał piratów, co niejednokrotnie doprowadziło go na skraj bankructwa. Historia spisana przez Colina Woodarda stawia w nowym świetle wydarzenia, które zostały mylnie zinterpretowane przez historyków, niejednokrotnie udowadniając, że prawdziwe pirackie przygody były znacznie ciekawsze od wykreowanych przez hollywoodzkie filmy opowieści. Jednak Republika Piratów to przede wszystkim wspaniała okazja do zagłębienia się w dawne dzieje, do lepszego poznania historii morskich wilków, a także tych, którzy z owymi wilkami walczyli, często tracąc przy tym własne zdrowie i majątek.

Republika Piratów (2014)
kategoria: literatura faktu
tłum.: Bartosz Czartoryski
wydawnictwo: Sine Qua Non
liczba stron: 384
ocena: 10/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.

Katarzyna Anita Piotrowska

Reklamy