Mechaniczny, Ian Taegillis

A1.jpg

„Była to pierwsza publiczna egzekucja od paru ładnych lat i dlatego, mimo zimnej mżawki, na rozległych przestrzeniach Binnenhofu tłoczyło się mnóstwo gapiów”.

Jax jest klakierem. Oznacza to, że w świecie pełnym obowiązków odgrywa jednoznaczną rolę: zastępuje człowieka wszędzie tam, gdzie potrzebna jest fizyczna tężyzna, niezwykła szybkość lub umiejętność sprytnej konsolidacji zadań. Jax to po prostu maszyna, pełna śrubek i skomplikowanych mechanizmów, rozciągliwych sprężynek oraz precyzyjnie działających trybików. Taka jest oficjalna wersja Gildii dotycząca zarówno jego, jak i każdej skonstruowanej w odmętach Kuźni maszyny. Lecz gdzieś we francuskich podziemiach znajdują się ludzie, którzy wierzą, że pod zimną, twardą stalą mechanicznych znajduje się prawdziwa, ludzka dusza.

Przez wiele dziesięcioleci powtarzano, że Wolna Wola nie jest w stanie objawić się w żadnym skonstruowanym z metalowych części umyśle. Wszelkie przejawy buntu (które niemal się nie zdarzały) tłumaczono zepsutym mechanizmem lub wadą fabryczną. Dlatego gdy pojawia się plotka, że na placu Huygensa zostanie stracony zbuntowany klakier, tłumy – zarówno mechanicznych, jak i ludzi – zbierają się, by zobaczyć niecodzienne widowisko. Wśród zebranych znajduje się Jax, który zaczyna odczuwać niewytłumaczalną jedność z przywleczonym na plac straceńcem. Nie wie, że już wkrótce sam poczuje, jak to jest być wolnym.

IMG_0791.JPG

„Zegarmistrzowie kłamią”

Setki mil dalej Berenice Charlotte de Mornay-Périgord poświęca się badaniom nad sekretnym wnętrzem stworzonych ludzką ręką maszyn. Wprawdzie zawarty z Holandią pokój nie pozwala na podobne eksperymenty, wierzy jednak, że jej działania przyniosą Francji zwycięstwo. Także związany z francuską konspiracją pastor Visser ma przeświadczenie, że pod stalową skorupą kryje się zdolne do odczuwania istnienie. Dowiedziawszy się o mordzie na towarzyszach, postanawia przybrać rolę cierpiętnika i nie zwlekać dłużej z ujawnieniem prawdziwej tożsamości. Jest gotowy na śmierć, lecz przebiegła tuinier Bell ma dla niego inne zadanie…

IMG_0793.JPG

„Zbiegły zbuntowany klakier krążył po domu tych, którzy go stworzyli”.

Pierwszy tom Wojen alchemicznych należy do tego typu książek, które stają się ciekawsze z każdą kolejną stroną. Przerażająca maszyneria, zdrajcy, skazani na niełaskę fundamentaliści oraz wierni ideom apologeci – w Mechanicznym czytelnik spotyka tak cudną różnorodność spierających się ze sobą postaw, że momentami można odnieść wrażenie, iż historia Jaxa wydarzyła się naprawdę. Odwieczni wrogowie – Królestwo Niderlandów oraz Francja – reprezentują dwie całkowicie odmienne ideologie, każda jest jednak dobrze uzasadniona i bazuje na naturalnych koncepcjach, dzięki czemu zawarte w książce przemyślenia na temat artyficjalnej inteligencji są szczere i niewymuszone. Na uwagę zasługuje finezyjny język autora, który sprawnie odwzorowuje wszelkie niuanse społeczne, uwydatniając hierarchię i charaktery postaci. Niekiedy opisy aparatury lub jakieś skomplikowanego urządzenia są nieco przydługie i nużące, lecz to jedyna wada stworzonego przez Taegillisa świata. Wszystko inne, łącznie z deskrypcją bohaterów, porywającymi dialogami, a przede wszystkim niezwykle oryginalną fabułą – zasługuje na czytelniczą uwagę każdego mola książkowego, który choć trochę lubi fantastykę i steampunkowe klimaty. Pozycja obowiązkowa!

Mechaniczny (2016)
Cykl: Wojny Alchemiczne
kategoria: fantastyka / science fiction
tłum.: Bartosz Czartoryski
wydawnictwo: Sine Qua Non
liczba stron: 480
ocena: 9/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.

Katarzyna Anita Piotrowska

Reklamy