Dziewczyna z pociągu, Paula Hawkins

lepsze.jpg

„I zobacz. Zobacz, do czego mnie zmusiłaś”.

Rachel widzi ich niemal każdego dnia, kiedy pociąg zatrzymuje się przy semaforze. Nie zna ich, lecz nadała im własne imiona – Jess i Jason. Wyglądają na szczęśliwą parę, często wypoczywają na tarasie, ona przymyka oczy, wystawiając twarz do słońca, on staje za jej plecami i delikatnie masuje jej ramiona. Mieszkają w pięknym domu z przestronną kuchnią – dokładnie takim jak ten, w którym Rachel sama mieszkała jakiś czas temu. Ten drugi dom, jej dom, stoi kawałek dalej, lecz na niego Rachel stara się nie patrzeć. Boi się, że zobaczy byłego męża albo Annę lub, co gorsza, ich małą, słodką córeczkę. Dlatego gdy pociąg przystaje na światłach, stara się wpatrywać w dom Jess i Jasona. Upijając kolejny łyk dżinu z tonikiem, podziwia ich idealną miłość. Zastanawia się, czy ona maluje, a może pracuje w przemyśle modowym? A on? Może jest lekarzem, który ciągle czeka na telefon, gotów rzucić wszystko, by wyruszyć do nawiedzonej tsunami Azji lub spustoszonego trzęsieniami ziemi Iranu. Mają sielankowe życie, mnóstwo pieniędzy i kochają podróże. Tak sądzi Rachel.
Lecz nagle Jess znika.

„Nie jestem już tylko dziewczyną z pociągu, która jeździ tam i z powrotem bez żadnego celu”.

Prawdziwe imię Jess to Megan – Rachel dowiaduje się o tym z gazety, w której ktoś umieścił ogłoszenie ze zdjęciem i informacje dotyczące zaginięcia dziewczyny. Megan Hipwell wyszła wieczorem z domu i już nie wróciła, a Rachel ma dziwne przeświadczenie, że powinna doskonale wiedzieć, gdzie jej szukać. Przypomina sobie coś, co zobaczyła pewnego dnia, wracając z pracy: Megan stojącą na tarasie z ciemnowłosym mężczyzną. Rachel doskonale pamięta, że nieznajomy pocałował dziewczynę w usta. Kim był? Czy Jason o nim wiedział? A jeśli tak, to czy byłby w stanie zabić ich oboje? A może to sama Megan postanowiła uciec od swojego sielankowego życia, nie pozostawiając przy tym żadnej wiadomości? Rachel uprzytamnia sobie, że w dniu zaginięcia dziewczyny upiła się i wysiadła na stacji w Witney, nieopodal swojego dawnego domu. Strzępki wspomnień, które wyłaniają się z jej pamięci są mętne i zawiłe, lecz Rachel ma przeczucie, że to właśnie na jej oczach wydarzyło się coś bardzo złego.

„Mam ściśnięte gardło, czuję, że zaraz zemdleję, i wtedy na górze zapala się światło”.

Do książki Pauli Hawkins podeszłam z rezerwą. O Dziewczynie z pociągu słyszałam zarówno wiele dobrego, jak i złego, dlatego do czytania zabrałam się bez żadnych emocji, licząc jedynie na przyjemną czytelniczą rozrywkę. Być może właśnie moje podejście wpłynęło na to, że książka ogromnie mnie zaskoczyła! Z ręką na sercu przyznaję, że nie mogłam się od niej oderwać aż do ostatniej strony.

Pomimo że mamy do czynienia z debiutem, już na pierwszy rzut oka widać, ze język Hawkins jest dopracowany i precyzyjny. Stylistyka książki jest prosta, lecz nie trywialna, co przekłada się na prawdziwą radość z czytania. Fabularnie Dziewczyna z pociągu jest dla mnie majstersztykiem, do samego końca nie byłam pewna, co stało się z Megan Hipwell, ani jaką rolę odegra w tym wszystkim Rachel. Postaci wykreowane przez Hawkins są ambiwalentne, często mają dwie twarze, a ich poczynania potrafią naprawdę zaskoczyć.

Niedopowiedzenia, kłamstwa, niepokój – tak w trzech słowach mogłabym opisać Dziewczynę z pociągu. I chyba nie trzeba tu więcej peanów, skoro książka zdobyła podium Książki roku 2015 jako najlepszy thriller. Moim zdaniem to jak najbardziej zasłużona nagroda.

Dziewczyna z pociągu (2015)
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
tłum.: Jan Kraśko
wydawnictwo: Świat Książki
liczba stron: 328
ocena: 10/10

Katarzyna Anita Piotrowska

Reklamy