Jak kamień w wodę, Chevy Stevens

stowarzyszenie.jpg

„I jeszcze jedno… Gdyby to pani przyszło do głowy… Nie, nie zawsze byłam taką bezwzględną suką”.

Jest pierwsza niedziela sierpnia. Annie O’Sullivan od samego rana ma świetne samopoczucie: przypadło jej w udziale prowadzanie akcji otwartego domu, co zdaje się być ostatnim krokiem na drodze do jej zawodowego sukcesu. Pełna entuzjazmu i werwy oczekuje potencjalnych klientów, więc kiedy dostrzega parkujące przed posiadłością auto, nie posiada się z radości. Mężczyzna, który z niego wysiada, jest szeroko uśmiechnięty, bardzo zadbany i niewątpliwie bogaty. Annie proponuje, że oprowadzi gościa po domu i z szybko bijącym sercem zaczyna opowiadać o nieruchomości. Zaabsorbowana pracą, nie zauważa, że człowiek, z którym ma do czynienia, przybył do Clayton Falls w zupełnie innych zamiarach.
Nagle czuje na plecach twardy wylot lufy i wtedy już wie, że jest za późno.

„Musiałam się stąd wynieść”.

Kiedy Annie się budzi, odkrywa, że znajduje się w drewnianym domu z niszą kuchenną, piecem na polana i ustawionym przy przeciwległej ścianie łóżkiem. Okazuje się, że w pomieszczeniu nie ma okien, ostrych przedmiotów, zegara ani niczego, czym kobieta mogłabym w jakikolwiek sposób zrobić sobie krzywdę. Lokum przypomina drobiazgowo przemyślaną kwaterę dla wariatów: lodówka i kuchenne szafki są pozamykane na kłódki, a barowe stołki są mocno przyśrubowane do podłogi. Annie ma świadomość, że kimkolwiek jest mężczyzna, który ją porwał, jedno jest pewne: czekał na nią bardzo długo.

„Zawsze wracam do tej jednej chwili, kiedy odłożyłam swoje zasady na półkę, żeby zrobić w duszy miejsce dla diabła”.

Jak kamień w wodę to poruszający debiut Chevy Stevens, która sama przez długi czas zajmowała się handlem nieruchomościami. Historia Annie, którą wydała w 2010 roku, odniosła światowy sukces i wciąż cieszy się dużym zainteresowaniem. Opowieść o złapanej w pułapce kobiecie i szalonym, nieprzewidywalnym oprawcy to znakomity thriller, mocny, zaskakujący, a do tego – niezwykle prawdopodobny. Stevens doskonale ukazuje psychikę ofiary, która ewoluuje pod wpływem złych zdarzeń, zmieniając Annie w coraz bardziej bezwzględną i zdesperowaną jednostkę.

Powiada się, że co piąta mijana na ulicy osoba to psychopata i książkowy „świr” idealnie do tego hasła pasuje: z pozoru normalny, niemalże rozbrajający, z czasem okazuje się być spaczonym, bestialskim oprawcą, który bezwzględnie realizuje swoje zamierzenia. Stevens podtrzymuje w czytelniku stan napięcia i nie pozwala, by ten jakkolwiek mógł przygotować się na to, co wydarzy się za chwilę. Bardzo cenię książkę właśnie za ten genialny zabieg, jestem niestety nieco zawiedziona rozwiązaniem akcji i „sensacją”, którą autorka zafundowała na koniec. Wiem, że Jak kamień w wodę miało szokować i powodować wzburzenie, jednak cała przedstawiona przez Stevens puenta „zgrzyta” i przypomina trochę spisany na kolanie koncept.

Jak kamień w wodę (2011)
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
tłum.: Andrzej Leszczyński
wydawnictwo: Świat Książki
liczba stron: 368
ocena: 7/10

Katarzyna Anita Piotrowska

Reklamy