Powstanie, Ian Taegillis

a1.jpg

„Nie sposób osiągnąć tyle poprzez odpowiednie ruchy, co dzięki sprzymierzeńcom”.

Wschodzący poranek nie przynosi Nowej Francji nadziei. Hugo Longchamp, kapitan straży Zachodniej Marsylii, z niepokojem obserwuje krzątających się po murze żołnierzy: zbieraninę chłopów, kupców i rzemieślników, którzy truchleją na samą myśl o nadchodzącej armii klakierów. Nastrojów w szeregach nie poprawia również wieść o nagłej i tragicznej śmierci papieża Klemensa. Oczy zlęknionego tłumu ze strachem spoglądają w niebo.

„Czemu chowamy się za solidnym, wysokim murem? Ponieważ (…) istnieje tylko jeden sposób, żeby ubić klakiera, a sto, aby zabić człowieka”.

Setki lig dalej Berenice Charlotte de Mornay-Périgord obmyśla plan, który pomógłby jej oswobodzić się ze szponów Nadleśnictwa. Przetrzymywana w pilnie strzeżonej kwaterze hrabina musi uciec się do wszelkich sprytnych sztuczek, na jaki stać jej błyskotliwy umysł. Domyśla się, że czeka ją los podobny do tego, jaki spotkał pastora Vissera. Jednak wkrótce jej życie się odmieni, a przeznaczenie da jej posmakować władzy, jaką przynosi służba Świętej Gildii Horologów…

Jax, zrewoltowany klakier, wciąż skrzętnie ukrywa przed światem fakt, że pozbył się więzów, które nakazywały mu posłuszeństwo wobec ludzkich panów. Wolna, acz zgnębiona nieustanną ucieczką maszyna marzy o uwolnieniu swoich pobratymców od ciążących na nich metageas. Nie mogąc dłużej znieść życia pod przykrywką, postanawia opuścić holenderski obóz. Nieoczekiwany splot wydarzeń prowadzi go do miejsca, o którym śnił, odkąd tylko odzyskał wolną wolę: do legendarnej Nibylandii, arkadii buntowników i uciśnionych. Lecz szybko okazuje się, że miejsce to skrywa wiele ponurych tajemnic…

„Jesteście wyzwoleni, moi bracia i siostry! Wyzwoleni!”

Zgrzyt zębatek, tarcie metalu o metal, chrzęst poruszających się sprężyn – oto mechaniczna armia kolejny raz pojawiła się na horyzoncie, niosąc ze sobą fascynujące opowieści ze świata zbuntowanych klakierów, przerażających Nakręcaczy, wytrwałych Francuzów i nieugiętych członków Gildii. Jeśli w zniecierpliwieniu czekaliście na kolejny tom Wojen Alchemicznych, to powiem krótko: było warto.

Znakomite pisarskie rzemiosło autora widać zarówno w fascynującej, nowatorskiej fabule, jak i sposobie kreślenia dialogów, które porywają już na pierwszych stronach książki. Zagubiony Jax nadal stara się być sprawiedliwy i szlachetny, Hugo Longchamp wciąż bezceremonialnie ruga swoich żołnierzy, a Berenice w dalszym ciągu hardo stąpa po ziemi. Czasem drażnił mnie jedynie natłok wulgaryzmów, zakotwiczonych w powieści niczym ekscentryczne atrybuty stylu Taegillisa.

Powstanie jest jak solidna porcja ciasteczek speculaas, jak wyśmienity deser po sytnym obiedzie lub łyk wody po wielogodzinnym marszu. Kontynuacja Mechanicznego po prostu hipnotyzuje i wreszcie – po miesiącach czekania – zaspokaja czytelniczą ciekawość. Odkładając pierwszą część, nie sposób było zapomnieć o druzgocącej przemianie Vissera czy tarapatach, w jakich znaleźli się główni bohaterowie. Nie liczcie jednak na to, że Powstanie pozwoli wam puścić w niepamięć kłopoty, jakie nękały Nową Francję w obliczu natarcia metalowej armii. Tym razem droga, którą podążają stworzone przez Taegillisa postaci, będzie jeszcze bardziej wyboista.

Powstanie (2017)
Cykl: Wojny Alchemiczne
kategoria: fantastyka / science fiction
tłum.: Bartosz Czartoryski
wydawnictwo: Sine Qua Non
liczba stron: 432
ocena: 9/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.

Katarzyna Anita Piotrowska

Reklamy