Grimm City. Bestie, Jakub Ćwiek

grimm city.jpg

„W wieczór taki jak ten wystarczyła ledwie odrobina romantycznej nieostrożności, by ulec czarowi ponurego miasta Grimm”.

Francisco Thornini, jeden z dwóch najważniejszych bossów mafijnego półświatka, ginie zastrzelony przed drzwiami ekskluzywnego lokalu Iluento. Owa śmierć dzieli Grimm City, prowadząc do waśni i zerwania paktu pomiędzy najbardziej wpływowymi gangami w mieście. Na domiar złego po ulicach cuchnącego smołą miasta krąży psychopatyczny morderca zwany Drwalem – zwyrodnialec, który porywa dziewczęta i w bestialski sposób pozbawia je życia. Inspektor Evans, na którego barki spada zadanie odnalezienia złoczyńcy, wie, że przydzielone mu zadanie nie należy do łatwych. Lecz nie jego jedynego czekać będą poważne kłopoty…

„Człowiek nie ma wpływu na to, kim się stanie. Ale to od niego zależy, czy będzie w tym dobry”.

Emeth Braddock nie miał łatwego życia. Bokserska przeszłość odcisnęła na nim piętno, sterała jego ciało i poznaczyła bliznami umysł. Mimo to Emeth wciąż znajduje w sobie siły, by zaprowadzać na drugim brzegu – w tym zapomnianym przez wszystkich i niemalże wyklętym miejscu – jako taki porządek. Stara się chronić zwłaszcza dzieci, a przede wszystkim swoją córkę Bekkę, dlatego gdy otrzymuje informację o zaginięciu młodej Cherry, postanawia pomóc ją odnaleźć. W tym samym czasie Evans wciąż bezskutecznie próbuje namierzyć nieuchwytnego Drwala, zdając sobie sprawę, że być może będzie mógł mu pomóc zdegradowany do roli ochroniarza McShane. A także sprytna dziennikarka Di Neve.

Tym czasem zegar miasta tyka, odmierzając czas do wstrząsającego posadami Grimm City procesu, a ukryty przed bojaźliwymi spojrzeniami morderca wypatruje kolejnej bezsilnej ofiary…

„A gdy po chwili rozległo się szurnięcie i zrazu głośne, potem coraz cichsze kroki zakończone odgłosem zamykanych ciężkich drzwi, zdała sobie sprawę, że najwyraźniej on też tu był. Przez cały ten czas stal w ciemności i patrzył”.

Grimm City jest smętne, przepełnione rozpaczliwie mizantropijnymi ludźmi, nabrzmiałe od brudu, kłamstw i złych uczynków. Kiedy czyta się o szarych, wyciągniętych z wyobraźni Jakuba Ćwieka uliczkach, niemal można poczuć na języku drobinki sadzy i duchotę, która nie pozwala zaczerpnąć powietrza. Klimat książki jest gęsty jak smoła, ciężki i poważny, lecz – co zaskakujące – powieść czyta się świetnie. Z pewnością to zasługa zwinnej stylistyki, jaką posługuje się autor: mamy tu mnóstwo ciekawych opowiastek, językowych fantazji, a przede wszystkim całą gamę niezwykle indywidualnych i specyficznych bohaterów. W Grimm City. Bestie znakomicie widać pisarską pasję, talent do kreowania porywających historii i smykałkę do tworzenia ze słów zdań, do których czytelnik chciałby wracać. Najnowsza książka Ćwieka to warsztatowy majstersztyk, jednak jest to również powieść, która nie oczarowała mnie fabularnie. Przez większość czasu czegoś mi brakowało, czegoś, co było obecne w pierwszej części, co dodawało smaku i zachęcało do przeczytania kolejnej strony. Nie potrafiłam poruszać się nakreśloną przez pisarza ścieżką, a żadna z postawionych po drodze teorii i zagadek nie sprawiała wrażenia tajemnicy, którą czytelnik sam mógłby rozwikłać. Można odnieść wrażenie, że druga część Grimm City to rebus, dla którego rozwiązanie może znaleźć jedynie sam autor. Odpowiedzi na stawiane przez książkowe postaci pytania przychodzą z czasem i niestety niewiele pozostawiają miejsca na jakiekolwiek przypuszczenia. Tę nieco przykrą skazę nadrabiają na szczęście dialogi, które zręcznie przedstawiają fakty, świetnie uwypuklają charaktery bohaterów i niejednokrotnie wywołują uśmiech. Nie można również zapomnieć o wspaniałych nawiązaniach do baśni, w których Ćwiek z premedytacją zaprowadza nieporządek: oto opowieści stają się religią, a Bestia zdaje się kimś zupełnie innym niż myślisz…

 

Grimm City. Bestie (2017)
kategoria: fantastyka / science fiction
wydawnictwo: Sine Qua Non
liczba stron: 368
ocena: 7/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.

Katarzyna Anita Piotrowska

Reklamy