Po schodach do nieba, Betty J. Eadie

Po schodac do nieba

„Jesteśmy tam, gdzie mamy być”.

Betty J. Eadie jest zwykłą kobietą, Indianką, szczęśliwą matką ośmiorga dzieci. Jej głęboka wiara sprawiła, że niejednokrotnie była świadkiem nadnaturalnych zjawisk i objawień. Lecz to, co spotkało ją w 1973 roku było zupełnie nowym, niesamowitym doświadczeniem, które spowodowało, że Eadie postanowiła podzielić się swoją historią ze światem.

„Nauczyłam się, że musimy kochać naszych wrogów – musimy pozbyć się złości, nienawiści, zazdrości, zawziętości i niechęci do wybaczania. Cechy te niszczą duszę”.

Betty J. Eadie zgłosiła się do szpitala na zalecaną przez lekarzy histerektomię i choć wiedziała, że jest w dobrych rękach, a operacja to najlepsze dla jej zdrowia rozwiązanie, czuła irracjonalny niepokój. Tuż po zabiegu zaczęła doświadczać dziwnych, niewytłumaczalnych rzeczy, aż zorientowała się, że ona i ciało to dwa odrębne byty. Wówczas zaczęła się jej niezwykła podróż do duchowego świata, w którym miała okazję doświadczyć rzeczy, o których istnieniu nawet by nie pomyślała. Eadie twierdzi, że w zaświatach spotkała swoich aniołów stróżów oraz Jezusa Chrystusa oraz że każdy, kto dostał szansę życia na Ziemi, ma do wykonania pewną misję…

„Naszą siłą będzie uczynione przez nas dobro”.

Książek poruszających temat śmierci klinicznej powstało ostatnimi czasy wiele. Można je podzielić na te, które konfrontują opisywane empirie z nauką oraz te, które nie poddają się jakiemukolwiek osądowi, opierając swoje przesłanki jedynie na indywidualnemu doświadczeniu. Po schodach do nieba zalicza się niestety do tej drugiej kategorii. Świadectwo Betty J. Eadie niestety niewiele ma również wspólnego z wiarygodną, rzetelną historią osoby, która była uczestniczką metafizycznych wydarzeń. Jej relacja jest papierowa, naszpikowana wyrażeniami niemalże żywcem wyjętymi z książeczki katechetycznej i – jak dla mnie – zupełnie pozbawiona deklarowanych emocji. Mamy tu bardzo szczegółowy, majestatyczny wizerunek Jezusa Chrystusa, dostojeństwo Ducha Świętego i promienne, piękne oblicza aniołów. Niestety gdy czyta się o takim obrazie nieba, trudno nie dojść do wniosku, że cała wizja Eadie powstała dzięki jej rygorystycznemu, chrześcijańskiemu wychowaniu. I choć trudno odmówić książce pięknego przesłania, nakłaniającego do wzajemnej miłości i czynienia dobra, niestety przeciętny czytelnik nie wyniesie z niej wiele więcej. Z przykrością stwierdzam, że po tej książce spodziewałam się więcej.

Po schodach do nieba (2015)
kategoria: literatura współczesna
tłum.: Hanna de Broekere
wydawnictwo: Znak Literanova
liczba stron: 224
ocena: 5/10

Katarzyna Anita Piotrowska

Reklamy