WIERSZE

actus purus

„Bo­ga nie ma, więc modlę się do Ciebie”.
– Iris Murdoch

zmartwychwstajesz
we mnie
głosem

lgnę
do me­lodii ust
aż po wstyd

korzę się przed świąty­nią dźwięków
ja
kapłan­ka ciem
dla których jes­teś Światłem

 

 

***

kiedy cię spotkam
zamilknę
i tylko jesienne liście
zatańczą w moich włosach

zamruga świat powiekami
słonymi od naszych rozstań
ja będę milczeć jak kamień
nie szepnę ani słowa

a pod naszymi stopami
zakwitnie spękana ziemia
a w naszych zziębniętych dłoniach
znów zacznie płynąć krew

nie powiem ani słowa
choć pragnę wyszeptać zostań
może wykrzyczy to za mnie
mój mały zmęczony cień

kiedy cię spotkam
zamilknę
i tylko jesienne liście
zatańczą w moich włosach

 

 

głos

brakuje mi
twojego głosu

ale się nie skarżę

mieszkasz we mnie
po cichu

 

 

sen zimowy

zazdroszczę autobusom
ich wdzięcznych podróży
niezobowiązujących wypraw za miasto
w przyleśne drogi pełne słońca

pierzynom pary
wędrującym od ust do ust
jak słowo
którego nie powstydzi się nawet milczący

zazdroszczę gniazd jaskółkom
twardych łupin pancerza
żukom które biegną naprzód
nie tracąc wiary

i z dala od ludzkich kroków
ścieżką bosych liści
gonię człowieka
który zasnął we mnie
zimowym snem

 

 

braciom krukom

w nieśpiących
jest brudnopis
zmęczonego Boga
co odwagę ma mówić
tylko późną nocą

i rozwiewa im
troski w półotwartych oczach
smutkiem skrapla powieki
zasnute tęsknotą

nikt nie pyta już Boga
czy on też się zamyśla
i nieśpiących nie pyta
nikt o ich niespanie

czas się dłuży księżycem
co udaje człowieka

Bóg bezsenność ma w żyłach
a bezsenni
– czekanie